in

Przemysł elektrotechniczny w Polsce — kilka słów o pionierach

Przemysl elektrotechniczny w Polsce

Pomimo trudności, z jakimi w kontekście elektryfikacji musieli zmagać się mieszkańcy kraju nad Wisłą, Polska stosunkowo szybko rozwinęła się pod względem upowszechnienia elektroenergetyki. Zasługi za to należy przypisać zawziętości rodzimych inwestorów, przedsiębiorców i konstruktorów. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wielu starało się podźwignąć ją z pozaborowego zacofania. W końcu Polacy mogli przecież pracować na własną, a nie cudzą siłę. Entuzjastycznie korzystano więc z wolności — edukowano się i otwierano nowe biznesy. W kontekście rozwoju polskiej elektroenergetyki warto zwrócić uwagę przede wszystkim na Fabrykę Aparatów Elektrycznych K. Szpotański i S-ka S.A., która w swoim czasie nie tylko potrafiła zaspokoić potrzeby rodzimego rynku, ale też była w stanie eksportować swoje produkty do innych krajów europejskich, ciesząc się przy tym niezwykłym uznaniem za wysokie standardy.

Początki przemysłu elektrotechnicznego w Polsce i Kazimierz Szpotański

Kazimierz Szpotański poczynił pierwsze inwestycje w przyszłą największą polską fabrykę z zakresu przemysłu elektrotechnicznego w 1918 roku. Jego warsztat elektrotechniczny stanął przy ul. Mirowskiej 9 w Warszawie. Powstawały w nim początkowo tablice rozdzielcze niskiego napięcia z włącznikami i bezpiecznikami. Stopniowo warsztat się rozwijał. Już trzy lata później FAE musiała przenieść się do nowej lokacji — tym razem firma zaczęła działać przy ul. Kałuszyńskiej 2/4/6. W następnych latach FAE przedstawiło swój projekt wyłącznika wysokiego napięcia na I Targach Poznańskich, a firmę rozbudowano o specjalną sekcję odpowiedzialną za tworzenie nowych konstrukcji.

Po 10 latach od rozpoczęcia działalności, czyli w 1928 roku, FAE dawało już zatrudnienie ponad 200 osobom, a asortyment firmy rozbudował się o wiele zróżnicowanych aparatów elektrycznych — m.in. liczniki, nastawniki dla instalacji tramwajowych, przekładniki, czy bezpieczniki. Zaangażowanie zakładu w rozwój kraju zostało zauważone, bo w 1929 roku na ręce Szpotańskiego złożono złoty medal za produkcję. Firma zaczęła zresztą budzić zainteresowanie nie tylko na arenie lokalnej. W 1932 roku firma zmieniła się w spółkę, a większość jej udziałów wykupił inwestor pochodzenia francuskiego (Companie de Counter).

Dzięki obecności kapitału zagranicznego FAE mogła pozwolić sobie na jeszcze intensywniejszy rozwój. W 1936 roku zapisała się w historii dzięki pracy nad inicjacją pierwszych linii kolejowych w Polsce. Już rok później, w 1937, Kazimierz Szpotański został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „za zasługi na polu pracy społecznej”. Działalność Polaka wciąż intensywnie się rozwijała. W 1939 roku zdecydowano się na inwestycję w oddział FAE w Międzylesiu pod Warszawą. Firma zatrudniała już wtedy 1500 osób i produkowała gros urządzeń elektrycznych (około 400 typów).

Zakładowi udawało się funkcjonować również w okresie okupacji. Niestety, wojna odcisnęła swoje piętno na FAE. 10 września 1944 roku, czyli podczas powstania warszawskiego, główny zakład produkcyjny firmy został wysadzony w powietrze przez wycofujące się oddziały wojsk niemieckich. Nieco ponad miesiąc później, 20 października, firmę przejął przymusowy zarząd tymczasowym. Nad Szpotańskim zawisły gradowe chmury. Co prawda po II wojnie światowej został dyrektorem Państwowej Fabryki Aparatów Elektrycznych — fabryki otwartej na bazie jego znacjonalizowanego warsztatu — ale nie było to już to samo. FAE produkowało towar wyłącznie dla ZSRR. Zresztą Szpotański i tak, pod naciskiem władz komunistycznych, zmuszony był ostatecznie opuścić swój dawny zakład.

Rozwój przemysłu elektrotechnicznego w Polsce to nie tylko produkcja, ale też handel

FAE nie było jedną firmą, która zajmowała się produkcją maszyn i urządzeń elektrotechnicznych. Powstająca w Polsce elektroenergetyka wymagała zaangażowania dużo więcej niż tylko jednej firmy. Z jednej strony rodziły się więc nowe polskie zakłady, jak wytwórnia kotłów L. Zieleniewski i S-ka w Krakowie, wytwórnia aparatury elektrycznej Drutowski i Imass, wytwórnia izolatorów Ćmielów, czy fabryka kabli Norblin. Z drugiej zaś pojawiały się sieci sprzedające sprzęt elektroniczny i elektrotechniczny sprowadzany z całego świata. Najbardziej znana firma handlowa z tamtego okresu, należąca do niejakich braci Borkowskich, miała nie tylko sklepy stacjonarne w najważniejszych polskich miastach (Warszawa, Katowice, Poznań, Lwów, Bydgoszcz), ale też posiadała rozbudowaną sieć agentów, którzy oferowali produkty przedsiębiorstwa w całym kraju.

Co ciekawe, urządzeń elektrycznych zainteresowani mogli też szukać w sklepach przy lokalnych elektrowniach. Firmy zajmujące się elektroenergetyką sprzedawały aparaty elektrotechniczne, licząc na zwiększone zakupy energii elektrycznej. Nęciły przy tym kupujących atrakcyjniejszymi niż u konkurencji cenami.

Przemysł elektrotechniczny w Polsce a pieniądze

Chociaż polski przemysł mógł pochwalić się całkiem wysokim poziomem produkcji urządzeń z zakresu przemysłu elektrotechnicznego, a polskie ustawodawstwo sprzyjało rozwojowi energetyki w kraju nad Wisłą i tak na drodze postępowi stawały pieniądze. Drogi był zakup urządzeń elektrycznych i drogie bywały opłaty, które wyglądały bardzo różnie w zależności od regionu Polski i przeznaczenia energii. Sytuacji nie polepszały stałe napięcia na linii wytwórnie prądu-samorządy, które zaogniały zwłaszcza manipulacje stawkami w obrębie wyceniania kosztów eksploatacyjnych. W końcu powołano specjalną Komisję Rozjemczą, która miała zajmować się tylko rozstrzyganiem sporów związanych z wycenianiem energii elektrycznej.

Chociaż rozwojowi polskiej elektroenergetyki sprzyjał wzrost gospodarczy po I wojnie światowej i ogólne, wspomniane już, entuzjastyczne nastroje, to Polacy i tak nie mogli sobie początkowo pozwolić na zbyt duże zużycie energii elektrycznej. Jeszcze w 1937 roku wynosiło ono 50 kWH na jednego mieszkańca, co zestawione ze standardami paryskimi (500 kWh), hamburskimi (400 kWh), czy amerykańskimi (1000 kWh) robiło mizerne wrażenie.

Rozwój przemysłu elektrotechnicznego w Polsce a edukacja

Sporym utrudnieniem dla rozwoju elektroenergetyki w Polsce była kwestia lokalnej edukacji. Wśród Polaków trudno było znaleźć specjalistów, jak inżynierowie elektrycy, technicy czy nawet rzemieślnicy. Osoby chcące się szkolić w podobnym temacie długo musiały szukać edukacji za granicą. Politechnika Lwowska, która została zaliczona do szkół wyższych u schyłku XIX wieku, pierwszych absolwentów z dyplomem inżyniera elektryka wypuściła dopiero w latach 1915-1916. W tym samym czasie otwarto Politechnikę Warszawską, która dała dyplomy elektrykom (w liczbie 6) dopiero w latach 1921-1922.

Praca w sektorze elektroenergetycznym i elektrotechnicznym była naprawdę kusząca. Z jednej strony z uwagi na finansowe i stałość zatrudnienia, z drugiej na bonusy, które szły z nią w parze. Związki zawodowe dbały o angażowanie pracowników w wydarzenia kulturalne i sportowe, wspierały ich także socjalnie. Niektóre zakłady posiadały własne biblioteki, programy wycieczek krajoznawczych, a nawet angażowały pracowników w amatorskie występy teatralne. Praca w podobnym sektorze oznaczała bezpieczeństwo, stabilizację i poczucie uczestniczenia w odbudowie państwa. Nic więc dziwnego, że gromadziła wokół siebie mnóstwo zainteresowanych. Duża konkurencja zaś zachęcała do stałego i intensywnego rozwoju, dzięki czemu polskie zakłady bardzo szybko mogły zacząć chwalić się wykwalifikowaną lokalną kadrą.

Komentarze

Dodaj komentarz

Loading…

0
Energetyka w Polsce czyli o zalazkach polskiej elektroenergetyki

Energetyka w Polsce, czyli o zalążkach polskiej elektroenergetyki

Elektromobilnosc - jak wykorzystac potencjal pojazdow elektrycznych

Elektromobilność. Jak wykorzystać potencjał pojazdów elektrycznych?